RSS
 

Oczekiwania

22 mar

Zupełnie nie rozumiem reguł świata tego
Logiki szlachetności czegoś w młodości wyuczonego
Dawno nie cierpiałem lęku ani głodu
Do narzekań nie mam żadnego powodu

Wszystko zaczęte kończy się szczęśliwie
Życie toczy się wolno spokojnie i leniwie
Rośnie stale dochód narodowy
Dla rozrywki nowy stadion sportowy

Czego chcesz jeszcze ludu cywilizowany?
Czego? W żądaniach aż wyuzdany
Zapomniałeś o bogu, zasadach i moralności
Czy są jakieś nieprzekraczalne granice chciwości?

 

Od tysięcy lat

22 mar

Krzyczą dusze pomordowanych
O nazwiskach w historii nieznanych
Rzeka krwi bohaterów została przelana
Przegranych, choć większa – zapomniana

Nie ma, co się przejmować tragediami
I tak wcześniej czy później umieramy
Gdziekolwiek postawisz nogę – mogiły
Cudowne życie tylko koniec przegniły

Wszystko ma swój okres przydatności
W tobie najdłuższy ma nie mózg a kości
Jest jedno ludzkie odwieczne pragnienie
Odejść stąd do raju i osiągnąć zbawienie

 

Razem

22 mar

Gdy dla kogoś żyjesz
Bez niego źle się czujesz
Dla niego starasz się i pracujesz
Z całego serca go miłujesz

A ktoś ucieka, bo ma ciebie dosyć
Depcze i nie myśli nawet przeprosić
Ślepy i głuchy ma serce z kamienia
Tylko zło widzi a dobra nie docenia

 

Zło nie ma imienia

22 mar

To ironia, że lekarz, co za leczenie ma płacone
Zabija, w imię prawa dziecko, bo nienarodzone
Ten, co „osądza” zgodnie z prawem, ale i sumieniem
Chroni zabójców nawet przed moralnym osądzeniem

Miliony matek poszłoby w ogień za swymi pociechami
Ale tysiąc cieszy się butnie 25 srebrnikami
Zabójca będzie się patrzył w oczy niedoszłej ofierze
A ona go będzie kochać, jak dziecko ufnie i szczerze

Złe czyny, które czasem robimy w zaślepieniu
Pomyślmy czyje podszepty pchają nas ku temu
Nie walczmy a budujmy, bo miłości nie można pokonać
I tej matce i jeszcze wielu przyjdzie się o tym przekonać

 

Stół

22 mar

Jak deser na stole ją położyłem
Wcześniej ubranie cale zrzuciłem
Jak ludożerca się na nią rzuciłem
Język i żeby w niej zatopiłem

Ciężko oddychała, dzielnie walczyła
Błogość, westchnienia, zwierzęca siła
Niczym ofiara w szponach drapieżnika
Który ją ze smakiem całą połyka

Jakby do lotu zerwać się chciała
Przytrzymana bezwładna na wpół omdlała
I jeszcze dwa razy próbowała uciekać
Następnego razu nie mogę się doczekać

 

Pies

22 mar

Jak wielkim przyjacielem jest pies dla człowieka
Gdy wracam do domu on z utęsknieniem czeka
Skacze i radośnie merda ogonem
Gdy mnie nie było to on opiekował się domem

Mruczy, szczeka i staje na tylnych łapach
Patrzy głęboko w oczy i liżąc chce dać buziaka
Pies zawsze nabiera cech swojego pana
Mapa naszego charakteru w nim jest odrysowana

Przyjaciel czy partner nie raz cię zawiedzie
A pies nie zostawi nawet, gdy będziesz w biedzie
Możesz go złajać, wypędzić, gdy jesteś nie w humorze
A on i tak wiernie będzie kochać samotny na dworze

 

Zmarli

22 mar

Ilu ludzi wspaniałych od nas ciągle odchodzi
Ile rożnych wspomnień dzięki nim w nas się rodzi
To znaki żeby w końcu zrobić najważniejsze rzeczy
I przestać troszczyć się o materialne śmieci

 

Pogrzebani za życia

22 mar

Pogrzebani za życia przyjaciele
I małżeństwa, które się rozpadły
Kiedyś razem i łączyło ich tak wiele
A teraz każdemu inne wieją wiatry

 

Przyjaciele

22 mar

Gdy widzę, co robią moi przyjaciele
To od bandytyzmu dzieli ich niewiele

Jak patrzę na niektóre kobiety
To żoną mą facet będzie niestety

I obserwuję ludzkie zachowanie
Mym przyjacielem zwierze zostanie

 

Bliscy z przeszłości

22 mar

Czy można do przeszłości nie wracać myślami?
Wszystko, co dobre zostaje za nami
W nową przyszłość patrzymy z nadzieją
Nowi ludzie wokoło do nas się śmieją

A co dzieje się z bliskimi z przeszłości
Zapomniani wyklęci w nicości
Nie rozumiem takiego traktowania
Czas zmienia ludzi do niepoznania

Po umarłych przynajmniej łzy z oczu spływają
A ludzie swych bliskich w pamięciach uśmiercają
Brak kontaktu i czasu na spotkanie
Przyjacielu a ja tak czekam na nie